Co można posiać w styczniu

Jak już wspominałam w ubiegłym tygodniu wielu ogrodników z niecierpliwością czeka na nowy sezon i na rozpoczęcie siewów. Zdecydowana większość warzyw i kwiatów może być posiana, nawet na rozsady, dopiero w późniejszych miesiącach. W związku z niskimi temperaturami, małą ilością światła oraz czasem kiełkowania i wzrostu nie ma sensu spieszyć się z wysiewami. 

Jest jednak kilka roślin, których uprawę możemy rozpocząć już w styczniu.

A nawet powinniśmy, jeśli chcemy cieszyć się wcześniejszym kwitnieniem czy owocowaniem jeszcze w tym sezonie.

W ubiegłym roku w styczniu siałam do doniczek:

  • poziomki białe i czerwone
  • kobea
  • pelargonie
  • petunie
  • lobelie
  • por i selery
  • pod koniec stycznia posiałam też paprykę i bakłażany
Pierwsze wysiewy.

Poziomki

Posiałam odmianę Regina (czerwoną) oraz White Wonder (białą). Niestety jakimś cudem nie zadbałam o to, by je na czas przepikować i w efekcie posadziłam je w ogrodzie dopiero w czerwcu jako malutkie krzewinki. Nie zdążyły dorosnąć, a tym bardziej zakwitnąć, aby wydać owoce. Nie wiem jeszcze, czy przetrwają zimę, więc posieję w tym miesiącu ponownie i tym razem przypilnuję czasu pikowania i sadzenia do gruntu.

We wcześniejszym sezonie moje dzieci posiały do doniczek odmianę… Bardzo ładnie wyrosła i dzięki odpowiednio wczesnemu pikowaniu mogliśmy posadzić w gruncie dość duże sadzonki, które jeszcze tego samego lata wydały owoce. W ubiegłym roku były to już dorodne krzaczki, z których zbiór był niesamowity.

[foto poziomki]

Poziomki 2020
Poziomki 2021

Kobea

Kobea udała mi się w sezonie 2020 bardzo dobrze. Miałam jeden piękny okaz, który cudownie kwitł i nawet zawiązał jedną owocnię. Pod koniec sezony zerwałam ten owoc i odłożyłam do całkowitego wysuszenia do wiosny 2021. Wtedy otworzyłam strąk, z którego udało mi się uzyskać sporo nowych nasion. Posiałam je i ku mojemu zdziwieniu wszystkie pięknie wykiełkowały i wydały duże, piękne sadzonki. Część oddałam mamie, a cztery sztuki posadziłam w swoim ogrodzie. Niestety u mnie ona nie przetrwały (susza, brak podlewania w związku z urlopem), za to u rodziców urosła tak ogromna, że zaczęła piąć się na sąsiadującego modrzewia. Wydała kilka owocni, z których w tym roku uzyskamy nasiona i znów posiejemy.

Kobea – nasiona
Sadzonki kobei

Pelargonie

te kwiaty udały mi się znakomicie. Posiałam kilka kolorów pelargonii oraz jedną bluszczolistną. część rozdałam, część cieszyła nasze oczy przez cały sezon. Jestem ciekawa ile z nich odbije na wiosnę, liczę, że choć kilku udało się przezimować. Czytałam jednak, że pelargonie z nasion rosną ładniejsze i bujniej kwitną w ich pierwszym roku, niż rośliny po zimowaniu, czy ze szczepek. Dlatego w tym sezonie również zamierzam wysiać wszystkie kolory.

Pelargonie

Lobelie

wysiałam 2 kolory, lecz zdecydowanie zużyłam zbyt dużo nasion. W efekcie siewki były słabe i szybko mi padły. Nie wiem, czy w tym roku będę je siać, czy kupię gotowe rośliny na wiosnę.

Lobelie obok papryki.

Petunie

pięknie wyszły, po pikowaniu widocznie przyspieszyły wzrost. Miałam kilka różnych kolorów i pięknie rosły do momentu wyjazdu na urlop. Niestety nie dopilnowaliśmy podlewania i w efekcie bardzo na tym ucierpiały. Za to u rodziców cieszyły oko bardzo długo.

Petunie gotowe do pikowania.

Por

uwielbiam pory, w 2020 roku pięknie wyszły, udały się, urosły silne i grube i bardzo dobrze przezimowały. Dlatego w kolejnym sezonie też pojawiły się siewki porów na parapecie. Część przezimowanych roślin zostawiłam w ziemi, pięknie zakwitły, zwabiły wiele różnych zapylaczy i zawiązały nasiona, które potem zebrałam i mam materiał na tegoroczny wysiew.

Selery

selery udały mi się w 2020 roku. Najbardziej zadowolona byłam z selerów naciowych, ale korzeniowe też urosły zdrowe. Natomiast w 2021 nie byłam zadowolona z plonów. Bardzo mało sadzonek przetrwało i niestety była to wina zbyt słabego podlewania. W tym sezonie na pewno powtórzę selery naciowe, a jeśli chodzi o korzeniowe, to planuję tylko kilka sztuk.

Seler naciowy i korzeniowy oraz por.

Papryka

papryki posiałam wcześnie, aby szybciej cieszyć się plonami. Miałam różne odmiany w różnym kształcie i kolorach. Najlepiej udały mi się w zeszłym roku papryki czerwone, długie, słodkie, których nasiona sama pozyskałam z zakupionych owoców. Oprócz papryk słodkich miałam również odmiany ostre, jak chilli, cayenne, habanero i jalapeno. jednak ostre papryczki nie mają w naszej kuchni wzięcia, dlatego w tym roku będzie jeden, góra dwa krzaczki (jalapeno i habanero chyba).

Bakłażany

O ile w 2020 roku ubolewałam, że bakłażany posiałam zbyt późno i nie zdążyły zakwitnąć i wydać owoców, op tyle w 2021 roku miałam ich bardzo dużo, urosły dorodne i mocno owocowały. Niestety nie był to mój rok na jedzenie bakłażanów, dlatego większośc owoców oddałam rodzicom. W tym roku powtórzę wysiewy, ale w mniejszej ilości.

Czy w tym sezonie będę siać coś na rozsady w styczniu?

Tak, oprócz wyżej wymienionych kwiatów, pokuszę się w tym roku o:

  • begonie stale kwitnące 
  • heliotrop
  • żeniszki
  • werbenę ogrodową
  • szałwię błyszczącą (choć tutaj mogę jeszcze poczekać do lutego)

Do tego chcę także posiać część warzyw:

  • pory na wczesny zbiór
  • groszek na młode pędy
  • rzeżuchę
  • dymkę na szczypior
  • oraz inne nasiona na kiełki
  • a pod koniec miesiąca por, selery, paprykę i bakłażany

Wszystko można hodować na parapecie w kuchni (poza porami) i spożywać na bieżąco.

Rzeżucha.
Dymka.

O czym pamiętać robiąc rozsady?

Musimy pamiętać o stosowaniu odpowiedniego podłoża do warzyw, świeżego, zdrowego, bez patogenów. Nie zapomnijmy także o zapewnieniu roślinom odpowiedniej temperatury do kiełkowania, nawodnienia oraz wystarczającej ilości światła. Dopóki nasiona nie wykiełkują i młode rośliny nie pokażą się nad powierzchnią ziemi warto przykryć doniczki przeźroczystym plastikiem lub folią. Da to im lepsze warunki do kiełkowania i ziemia nie będzie tak szybko wysychać.

Wady i zalety

Dużą zaletą siania w styczniu jest fakt posiadania swoich własnych rozsad, a co za tym idzie nie będziemy musieli ich kupić w sklepie ogrodniczym. Dzięki temu będziemy w stanie oszczędzić pieniądze, które możemy zainwestować w inne wydatki. Poza tym, gdy jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami tunelu lub szklarni, możemy cieszyć się wcześniejszymi zbiorami. 

Jest także kilka minusów wczesnych siewów. Jednym z nich jest na pewno większa ilość pracy i czasu jaką musimy włożyć w wyhodowanie rozsad. Dodatkowo musimy zapewnić wystarczającą ilość miejsca w domu, aby siewki miały gdzie się dobrze rozwijać. Miejsce to musi być także odpowiednio doświetlone. Dni jeszcze są krótkie o tej porze roku i dodatkowe doświetlanie rozsad jest wskazane, gdy rozpoczynamy siewy w tym miesiącu. 

Doświetlone regały.

Ciekawa jestem, czy Wy też pokusicie się o tak wczesne rozpoczęcie sezonu? Co zamierzacie posiać?

Ściskam,

Ewa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *