Nie zjem dziś nic słodkiego!

Do słodyczy mam słabość ogromną! Uwielbiam je, szczególnie czekoladę z orzechami, trufle, michałki, wszelkiego rodzaju pralinki, ale także ciasta, galaretki, słodkie desery… Wszystkie!

Najgorsze jest to, że nie potrafię ich sobie odmówić. Nawet, jeśli postanowię sobie, że danego dnia, w danym tygodniu, albo miesiącu, nie tknę nic słodkiego, to i tak kończy się to wieczornym podjadaniem czekoladek, które schowałam sama przed sobą. Albo napadem na batomat w pracy (automat ze słodyczami) albo osiedlowy sklepik.

 

I wtedy nie myślę o tym postanowieniu z rana, sprzed tygodnia, czy miesiąca. I nie ma rady, kupuję, a potem jem bez opamiętania, dopóki opakowanie nie jest opróżnione.

Zapominam się i już!

A tak bardzo chciałam wrócić do diety, pilnować tego, co jem, patrzeć, jak ubrania z dopiero co odświeżonej garderoby znów pasują na mnie idealnie… I znów robi mi się smutno, przykro, staję się nerwowa, najchętniej zasnęłabym i obudziła się, gdy te wszystkie nadprogramowe kilogramy same znikną, a chwile słabości i rzucanie się na słodycze odejdą w niepamięć…

Niestety to tak nie działa.

Ja to doskonale wiem i uświadamiam sobie za każdym razem, gdy przychodzi opamiętanie po takim napadzie. Błędne koło.

Dziś po raz kolejny postanowiłam, że nie tknę słodyczy, glutenu oraz laktozy. Do tej pory nie wyszło mi tylko z laktozą – zapomniałam przynieść sobie do pracy mleko sojowe do kawy i musiałam posiłkować się tym krowim. Na szczęście to tylko odrobina. Wpływ złego odżywiania na mój organizm widać bardzo szybko. Po pierwsze zaczynam tyć. Puchną mi też nogi, zaczynają się problemy z cerą, z wypróżnianiem, złym snem i totalnym zmęczeniem, a co za tym idzie brakiem motywacji do ruchu: moich treningów siłowych, czy biegania.

A tak bardzo lubię ćwiczyć.

Lubię czuć, jak daję z siebie wszystko na treningach, lubię widzieć progres w wynikach, czy to będzie ilość powtórzeń danego ćwiczenia, ilość pompek, czas deski, dystans czy tempo biegania. Lubię przekładać kolejne strony z rozpisanymi treningami od mojej trenerki, przyklejać na ścianie następną kartkę z rozpiską, przeglądać spis ćwiczeń. Lubię ten stan zaraz po treningu, kiedy siadam na macie lub na stepie, robię zdjęcie, synchronizuję zegarek z aplikacją, piję wodę i jestem szczęśliwa. Lubię ten stan, gdy wychodzę z mojej domowej mini siłowni, schodzę na dół, chwalę się mężowi, jak ciężki trening miałam, ale czuję się cudownie, i że nie mogę się już doczekać następnego treningu.

Nie zjem dziś nic słodkiego!

I właśnie w ten sposób się teraz motywowałam. Poza wpadką z mlekiem, zamierzam do końca dnia wytrwać w postanowieniu:

  1. zero słodyczy
  2. zero glutenu
  3. zero laktozy

Wiem, że jestem w stanie tego dokonać. Wiem, że to będzie zdrowe dla mojego organizmu. To jest pierwszy mały cel, a za nim będą kolejne. Wytrwam dzisiaj, kolejnym krokiem będzie wytrwanie przez weekend. A później przez cały tydzień. A potem kolejny. Będę sobie stawiała takie małe cele, wtedy łatwiej jest ich przestrzegać.

Trzymajcie kciuki!

Ewa

2 thoughts on “Nie zjem dziś nic słodkiego!

  1. Trzymam kciuki bo kawał dobrej roboty zrobiłaś i mega efekty. Ten wpis motywuje mnie do podobnego działania. Dziękuję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *